Ostatni kwartał, który właśnie się kończy. Oby za rok było równie dużo wspomnień i zdjęć.
Ostatni jesienny kwartał był tradycyjnie naszpikowanymi mocnymi wrażeniami i dużą liczbą przeróżnych wydarzeń. Już 1 października jedziemy drugi raz w tym roku na Cracovię (1), tym razem protestując do 75. minuty. Kilka dni później Falubaz Zielona Góra zdobywa Mistrzostwo Polski na żużlu, a podczas fety policja nieoznakowanym radiowozem zabija świętującego kibica, po kilku dniach udajemy się jako delegacja LP na pogrzeb chłopaka (2). Na powrocie obiad i chwila oddechu w Rakoniewicach. Tymczasem trwa gorączka przedwyborcza, OZSK organizuje Tóskobus (3) w kontrze przeciwko propagandowej objazdówce Matoła. Tóskobusem po Poznaniu jeździmy wraz z Legią wzbudzając niemałe zainteresowanie ludzi i niestety psów. Wybory odbyły się 9 października, mimo nadziei i starań zaprzańce z PO znów zwyciężają i zawłaszczają Polskę do cna (4). Do Sejmu dostaje się też spedalona hałastra od Palikmiota (5). Październik to też wyjazd na Baltic Arena na mecz z Lechią, na którym część z grup kibicowskich kończy protest (6). W tym miesiącu zaczynamy także ostatni rok studiów, nie zabrakło imprez w Babilonie gdzie otwarto ponownie klub Bratniak (7). Poza tym zaliczone wyjścia do kina, bilard, impreza na Boninie, opijanie mgr legendy Wschodo, derby Łodzi w FORZA Pub.
W listopadzie znów kibolskie emocje – na sam początek wspieramy Arkę na Warcie (8) i zaliczamy melanż w sprawdzonym gronie. W Krakowie Cracovia wygrywa z wisłą w derbach 1:0. We Wszystkich Świętych odwiedzam Junikowo po zajebistym spacerze przez Lasek Marceliński. W domu zaczyna się epokowy remont kuchni i korytarzy (9). Prawdziwi Polacy i patrioci przeszli przez Warszawę w Marszu Niepodległości (10), który starali się zakłócić psiurscy prowokatorzy oraz banda lewaków wspierana przez niemiecką antifę, jednak ich liczebność mogła wzbudzać tylko śmiech. W listopadzie miała miejsce także trzecia odsłona imprezy na Granicznej (11), następnego dnia przez Poznań przeszła garstka baranów spod znaku tolerancji, która spotkała się z mocnym i licznym sprzeciwem ze strony normalnych ludzi (12). Nagonka na budzące się środowiska patriotyczne trwała w najlepsze jednak były chwile triumfu jak legalizacja symboli NOP (13). Listopad to również Wschodoimpreza 2011 (14) i gruba patologia. Tej jesieni reaktywowało się również Illusion i nie mogło nie zabraknąć na ich koncercie (15). Padło na Warszawę i Torwar. Koniec listopada był napięty, zaraz po powrocie czas na coroczne spotkanie absolwentów w EKOSIE (16), później miły wieczór w Szczytnikach. Następnego dnia mecz z Widzewem, zupełnie bez historii może poza tym że wróciliśmy po proteście i był to pierwszy mecz Lecha oglądany przeze mnie na Bułgarskiej od maja (17). Poza tym jestem świadkiem w jednym z głośniejszych procesów w Poznaniu ostatnich lat.
Grudzień to przede wszystkim koniec rundy – z ŁKSem (18) zupełnie bez historii i z Zagłębiem na którym prezentujemy wreszcie oprawę i piro (20, 21, 22). Poza tym smutne wieści z Ostrowa Tumskiego – zalało Bibliotekę Wydziału Teologicznego (19). Dużymi krokami zbliżał się 13 grudnia i rocznica zbrodni na narodzie z rąk jenerała Jaruzelskiego. W Warszawie przeszedł Marsz w Obronie Niepodległości i Suwerenności (23), zaś w Poznaniu ogarniamy rocznicę pod Poznańskimi Krzyżami (24). Poza tym przed świętami spotykamy się kilka razy w gronie wschodoznawczym – miły melanż na Jeżycach, spotkanie z podróżnikami w Old School Pubie a także pijemy i zajadamy się świątecznymi potrawami w sporym wschodogronie na Granicznej. Przed świętami odwiedzam również Babilon. Koniec grudnia to oczywiście rocznica wybuchu Powstania Wielkopolskiego (25). Nowy Rok przywitam w Budapeszcie (26), do którego wrócę po 7 miesiącach.
























